sty 22 2010

Polish Jazz vol. 63
Stanisław Sojka
Blublula

Strona A:
1. I’M JUST A LUCKY SO AND SO (D. Ellington – M. David) [5:55]
2. OH, WHAT A BEAUTIFUL MORNING (R. Rodgers – O. Hammerstein II) [6:00]
3. SATIN DOLL (D. Ellington – J. Mercer) [4:55]
4. BLUE MONK (T. Monk – S. Sojka) [3:50]

Strona B:
1. I’VE KNOWN RIVERS (G. Bartz – G. Bartz) [8:40]
2. DOXY (S. Rollins) [4:40]
3. NAIMA (J. Coltrane) [4:35]
4. P.S. (All Blues) (M. Davis) [1:10]

Stanisław Sojka Blublula

Z okładki:
Oto pierwsza płyta Stanisława Sojki zrealizowana w Polskich Nagraniach a druga w karierze wykonawcy. Poprzednią nagrał w grudniu 1978 r., podczas koncertu w Filharmonii Narodowej, dla Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego; znalazły się tam przede wszystkim gospels, śpiewane z własnym fortepianowym akompaniamentem. Objawił się wtedy jako wokalista obdarzony charyzmatem: wchodzi na estradę, uderza dwa akordy na fortepianie i … ma publiczność w ręku. Jak czarny pastor – rządzi emocjami swych wiernych (już mu proponowano występy w murzyńskim kościele baptystów w Stanach…). Ale śpiewanie gospels nie zadowalało Sojki; nie miał jeszcze 20 lat, gdy z “Extra Ballem” próbował swych sił w standardach. Wrócił teraz do nich, a przede wszystkim postanowił zmierzyć się z probierzem jazzowych możliwości każdego muzyka – z bluesem. Pozyskał znakomitego partnera do realizacji tego zamiaru – organistę i pianistę Wojciecha Karolaka, człowieka – który – wie – jak – to – grać: klarownie, po prostu ze swingiem.

Doprawdy mało jest białych wokalistów, ktorzy tak potrafiliby wczuć się w czarną muzykę, jak Sojka. Pewne wyjaśnienie znajdziemy w jego wypowiedzi: “…śpiewać scatem to wspaniałe, ale mnie bardziej fascynuje improwizowanie tekstem. Tekst jest bardzo ważną częścią utworu! Trzeba go tylko dobrze rozumieć, choć są czasem trudności z przetłumaczeniem murzyńskiego slangu. Ale to jest konieczne”. A więc mamy do czynienia z artystą, który nie zadowala się powierzchownym przyswojeniem elementów afroamerykańskiej stylistyki wokalnej. Jednak ani to, ani wielka muzykalność i specyficzne poczucie humoru – nie wyjaśniają wszystkiego. Tajemnica tkwi chyba w tym, że Sojka wierzy słowom i muzyce, które śpiewa. I wierzy w swe posłannictwo:”Wiem, że Lord mnie prowadzi” – powiedział mi kiedyś i nie mam powodu, by wątpić w szczerość tych słów.

Na płycie(której współautorami są, obok Sojki i Karolaka, Czesław Bartkowski i Zbigniew Wegehaupt – laureat nagrody Sekcji Publicystów PSJ za 1980r.) znajdziemy utwory dobrze znane jazzfanom, jak “Satin Doll” Elingtona, “Blue Monk” Theloniousa Monka, czy “Naima” Johna Coltrane’a. Tylko w “Doxy” Sonny Rollinsa i w “All Blues” śpiewa Sojka scatem, w pozostałych postępuje według swej zasady improwizowania. Dwa utwory są przykładami jazzowego humoru: w “Nlue Monk” bawi się wokalista słowem “blue”; pomysł tekstu być może podsunęła mu dowcipna interpretacja utworu Rollinsa “Saint Thomas” (przez Sheile Jordan) na jednym z festiwali w Lublinie. W “Blue Monk” warto ponadto zwrócić uwagę na “monkowskie” solo fortepianu. Pnomatopeiczny “All Blues” znalazł się na płycie inspiracji Karolaka. Zrodzony na gorąco podczas nagrania, jest jakby reportażem z “jam session śmiechu” w studio, szkoda, że tak krótkim. W “Oh, What A beautiful Morning” możemy podziwiać sprawność warsztatową wokalisty, w “I’ve Known Rivers” – soulowy feeling. Natomiast “Naima” zdaje się być zapowiedzią nowych poszukiwań Sojki.

Podczas Międzynarodowych Spotkań Wokalistów Jazzowych w Lublinie w 1979r. Sojka zwierzył się w jednym z wywiadów: “…Od pewnego czasu czuję się tak, jakbym na coś czekał. Jakby w mojej muzyce coś ważnego miało się stać…” Po wysłuchaniu tej płyty wiemy, że właśnie Coś się stało i przeczuwamy, że w przyszłości stanie się Więcej.

Krystian Brodacki

Reżyseria dźwięku:
W. Trenkler, J. Słotwińska


sty 10 2010

Polish Jazz vol. 65
Ewa Bem with Swing Session
Be A Man

Polish Jazz Ewa Bem

Wykonawcy:

Henryk Majewski – leader, flugelhorn, trumpet
Henryk Miśkiewicz – clarinet, alto saxophone
Zbigniew Jaremko – tenor saxophone
Zbigniew Konopczyński – trombone
Andrzej Jagodziński – piano
Jarzy Stawarz – bass
Henryk Stefański – guitar
Tadeusz Federowski – drums
String Orchestra conducted by Zbigniew Jaremko
Zbigniew Wodecki – vocal

Z okładki:

“Zrobiła karierę nie ulegając muzycznym modom, nie sięgając po łatwe przeboje, nie kokietując publiczności dramatyczną interpretacją ani obrazoburczymi tekstami. Najważniejsza była dla niej zawsze muzyka. Była i będzie, bowiem Ewa Bem jest muzykiem – tyle, że śpiewającym. Jest też wierna swojemu gustowi i, co za tym idzie, niezwykle konsekwentna w wyborze repertuaru jak i partnerów do wspólnego muzykowania (…). Czego należy się spodziewać po tej płycie? Przede wszystkim powiedziałbym łaskawym jej nabywcom i sobie, że Ewa Bem jest nie tyle piosenkarką, ile wokalistką jazzową (…). Na pierwszej stronie Ewa Bem zgromadziła repertuar klasyczny, a więc standardy. W wiązance wokalistka prezentuje swoje ulubione tematy eksponując je w zależności od sympatii w całości, w części czy ledwie zaznaczający cytatem. Ostatni na tej stronie utwór to trwający zaledwie półtorej minuty temat Parkera śpiewany scatem a więc w sposób całkowicie instrumentalny ale nie pozbawiony humoru. Aranżer, Zbigniew Jaremko, czuł potrzebę wprowadzenia ptaszków, kukułki i zegara. Druga strona to „Ewa Bem po polsku”. Mamy tu do czynienia z utworami skomponowanymi specjalnie dla niej przez muzyków jazzowych. Wyjątkiem może być tylko piosenka Jerzego Wasowskiego „Dzień Dobry Mr Blues” nagrodzona pierwszą nagrodą w dorocznym konkursie Programu III Polskiego radia w 1978…”

Lista utworów:

1. Medley
2. Misty
3. The Man I Love
4. Oh What A Beautiful Mornin’
5. Grovin’ High
6. Bądź mężczyzną
7. Czy powie mi pan dzień dobry
8. Dzień dobry Mr. Blues
9. Wyznanie wieczorne
10. Tylko dni
11. Rób co chcesz

Reżyseria dźwięku:

Z. Gajewska, J. Słotwińska