lut 6 2010

Polish Jazz vol. 43
Adam Makowicz
Live Embers

Polish jazz vol 43 Adam Makowicz Live Embers

Wykonawcy:
Adam Makowicz – piano

Z okładki:
“Gram to na co mam ochotę” – mówi Adam Makowicz. I tak się składa, że to na co pianista ma ochotę podoba się również publiczności. „Staram się przekazać słuchaczom całą emocję i radość, jakiej dostarcza mi granie.” Fakt, że pianista robi to znakomicie jest przyczyną jego olbrzmiej popularności i entuzjazmu jaki budzi jego muzyka. Jest bez wątpienia jednym z najwybitniejszych pianstów Europy: niektórzy twierdzą, że – najlepszym. Po ostatnim Piano Conclave, skupiającym tytanów europejskiej pianistyki jazzowej, napisał szwajcarski recenzent: „Żaden inny pianista Piano Conclave nie przedstawił takiej rozpiętości stylistycznej – od Arta Tatuma po Keitha Jarretta jak właśnie Makowicz. Jego impresje były w zakresie gry solistycznej największa atrakcją wieczoru”. Właśnie: Tatum i Jarret. Na nich najchętniej powołuje się Makowicz. Ale przecież nie wpływ ich stylistyki zaważył na atrakcyjności jego gry. Ich koncepcje posłużyły Makowiczowi jedynie jako substrat do zbudowania własnej, głęboko osobistej, ale przeciez komunikatywnej muzyki. Są w niej echa perlistych Tatumowskich biegników, wpływy liryki Jarreta, jest i stride piano i wreszcie… ragtime. W grze Makowicza można odnaleźć oblicze jazzu w całej okazałości. Niniejsza płyta „Live Embers” (Żarzące się węgle) jest znakomitym obrazem sztuki Adama Makowicza. Tytułowy utwór kompozycji Adama Makowiczaotwierający i zamykający płytę jest jak gdyby klamrą spinającą różnorodny materiał muzyczny; jest też swoistym credo pianisty, podsumowaniem wszystkiego co dzieje się na płycie. A znajdziemy na niej, obok kompozycji Adama Makowicza, również „the Entertainer” i „Solace” Scotta Joplina oraz – diametralnie różne – „Count Down” i „Giant Steps” Coltrane’a. Wspaniała technika, olbrzymia wrażliwość i wyobraźnia pianisty czynią z tej płyty wydarzenie nie tylko w polskim jazzie, ale również rewelacyjne dzieło jakich niewiele i nieczesto można spotkać w jazzie Europy i… świata. Jeśli słowa te budzić mogą czyjąś nieufność – radzę posłuchać.

Lista utworów:
1. Żarzące się węgielki I
2. Raz tak, raz nie
3. Passiflora
4. Pociecha
5. Ballada dla R
6. Licznie do końca
7. Tańcząca Panda
8. Milowe Kroki
9. Opalizacja
10. Artysta Kabaretowy
11. Żarzące się węgielki II

Reżyseria dźwięku: A. Karużas, K. Diakon


lut 6 2010

Polish Jazz vol. 13
NOVI
“Bossa Nova”

Polish Jazz vol 13 Novi Bossa Nova

Lista utworów:

A.
1. Brownie (B. Kawka)
2. Cichy wieczór / A Calm Evening (J. Mych)
3. Żółty słoń / The Yellow Elephant (W. Parzyński)
4. Trzeba wracać / One Must Return (B. Kawka)
5. Nastroje małych misiów / Teddy Bears’ Moods (J. Mych)
6. Dwa po dwa / Two Times Two (B. Kawka)
7. Następny proszę / Next, Please (B. Kawka)

B.
8. Pyzate słoneczniki / Chubby Sunflowers (W. Parzyński)
9. Jak powrócić do tej chwili / How Could We Return To The Past Moment (B. Kawka)
10. Mini dziewczyna / The Mini Girl (W. Parzyński)
11. Bariera uczuć / The Barrier Of Feelings (J. Mych)
12. GOGO (W. Parzyński)
13. Król Salomon / King Salomon (B. Kawka)
14. Tańczące orzechy / Dancing Nuts (J. Mych)

Z okładki:
Novi jako pierwsi w Polsce dokonali wyłomu w tradycji zespołów wokalnych, tradycji opartej o przedwojenny wzorzec, jakim był popularny w latach trzydziestych zespół rewelersów – Chór Dana. Jest to milowy krok w polskiej wokalistyce jazzowej, która dotychczas pozostawała daleko w tyle za muzyką instrumentalną.

Tymczasem na świecie wiele wydarzyło się już w tej dziedzinie. Powstały zespoły: fenomenalne trio amerykańskie Lambert-Hendricks-Ross, francuska grupa Les Double Six i wiele innych. W nowoczesnym jazzie głosy ludzkie zaczęły spełniać rolę instrumentów, co pociągnęło za sobą powstanie nowej szkoły śpiewania “instrumentalnego”. Ten rodzaj śpiewania wymaga specjalnych kwalifikacji. Wykonawca musi być jednocześnie wokalistą, instrumentalistą i jazzmanem zdolnym do wykonywania partii improwizowanych. Novi spełniają te wszystkie warunki. Są w pełni wykształconymi muzykami, ukończyli Wyższą Szkołę Muzyczną w Warszawie: Ewa Wanat jest skrzypaczką, Janusz Mych – flecistą, Waldemar Parzyński – reżyserem dźwięku i perkusistą a szef tej grupy, Bernard Kawka – skrzypkiem. Wszyscy są także jazzmanami w całym tego słowa znaczeniu.

Nazwa Novi ma dwojakie znaczenie dla tej grupy. Jest to nie tylko stwierdzenie czegoś nowego ale przede wszystkim skrót angielskiej nazwy New Original Vocal Instruments (Nowe Oryginalne Instrumenty Wokalne). I tak jest rzeczywiście. Novi używają swych głosów jak instrumentów. W swoich wokalizach stosują mono-sylaby, dobierając je w zależności od tego, jakie brzmienie i jaką artykulację chcą w danej chwili osiągnąć. Biografia Novych jest krótka i błyskotliwa. W końcu 1964 roku młody student warszawskiego konserwatorium Bernard Kawka, zafascynowany muzyką Billa Evansa, którego poznał w Skandynawii, postanowił poświęcić się muzyce jazzowej. W konserwatorium znalazł podobnych sobie fanatyków tej muzyki. W ten sposób powstał zespół. Za najlepszą formę wypowiedzi swoich idei jazzowych uznali własny głos. W pierwszym okresie nagrywali wyłącznie w radio, szybko zdobywając sobie na antenie dużą popularność. Wzięli udział w dorocznym międzynarodowym festiwalu Jazz Jamboree w Warszawie w 1965 roku i odtąd występowali na wielu podobnych imprezach w kraju i za granicą. Śpiewali w Szwajcarii, gdzie zdobyli pierwszą nagrodę na festiwalu jazzowym, występowali w Bled – w Jugosławii i wielu innych krajach. Współpracowali z najwybitniejszymi polskimi muzykami jazzowymi: Andrzejem Trzaskowskim, Krzysztofem Komedą, Adamem Matyszkowiczem i innymi.

Novi nazwali swoją pierwszą dużą płytę “Bossa-Nova”. Nie trzeba tego rozumieć zbyt dosłownie. Chodzi tu o ogólny klimat płyty, na której Novi prezentują cały wachlarz swoich umiejętności. W niektórych utworach tylko temat podawany jest w formie bossa-novy, dalej następują już standardowe improwizacje swingowe, big-bandowe riffy czy swingowe tutti. Grupie akompaniują różne składy instrumentalne od kontrabasu z perkusją, poprzez pełną sekcję, flet, wibrafon aż do grupy instrumentów smyczkowych. W skład sekcji wchodzą współpracujący z Novymi muzycy jazzowi: Andrzej Matyszkowicz na fortepianie, Janusz Kozłowski na kontrabasie, Janusz Sidorenko na gitarze i Jerzy Bartz na perkusji.

[ Autor: Jan Borkowski ]


sty 23 2010

Polish Jazz vol 59
EXTRA BALL
Go Ahead

EXTRA BALL

Jarosław Śmietana – leader, electric and acoustic guitars
Adam Kawończyk – trumpet, flugelhorn
Wojciech Groborz – Fender piano, piano, trombone
Antoni Dębski - electric bass
Marian Bronikowski – drums, percussion
with
Janusz Muniak (guest) – tenor and soprano saxophones, flute

Strona A

1. KRAKOWSKI FETIWAL JAZZOWY (J. Śmietana) 5′50
2. GWIAZDKA DLA EWY (A. Kawończyk) 5,30
3. TANIEC NA LINIE (J. Śmietana) 6′25
4. NAIMA (J.Coltrane) 1′50

Strona B

1. GO AHEAD (J. Śmietana) 2′40
2. KOCHAM CIĘ ANNO (J. Śmietana) 6′25
3. SPRAWY BIEŻĄCE (A. Kawończyk) 4′00
4. AIRPORT (J. Śmietana) 4′50
5. SEPIA (A. Kawończyk) 0′55

Arranged by:
Jarosław Śmietana A-1,3,4; B-1,2,4
Adam Kawończyk A-2; B-3,5

Extra Ball Go Ahead

Z okładki
To już druga długogrająca płyta krakowskiej grupy “Extra Ball” wydana w serii Polish jazz. Spodziewać się więc należy, że nazwa zespołu dobrze jest znana miłośnikom muzyki jazzowej. Dowodzi tego zresztą nie tylko sukces dotychczasowych nagrań (choć podkreślić wypada, że LP “Birthday” rozszedł się w rekordowym, jak na warunki-nakładzie), lecz także ogromne zainteresowanie towarzyszące koncertom “Extra Ballu” zarówno w Polsce, jak i wielu krajach świata.

“Extra Ball” istnieje od roku 1974. Założył go i prowadzi ciągle czołowy polski gitarzysta jazzowy Jarosław Śmietana. Jego koncepcje artystyczne i energia ożywiają grupę, w której skupiają się przedstawiciele pokolenia lat siedemdziesiątych, dominującego obecnie na polskiej scenie jazzowej.

Dotychczasowy dorobek płytowy “Extra Ballu” świadczy o typowych dla ostatnich lat fascynacjach i o jazzowym dojrzewaniu. Pierwszy LP (“Birthday” – SX 1414) stanowił jeszcze sumę młodzieńczego dorobku, był elektryczny – choć już naznaczony piętnem artystycznych osobowości jego twórców. Dwie płyty wydane przez POLJAZZ dowiodły, że muzyczne zainteresowania J. Śmietany i jego współpracowników przesuwają się w stronę głównego, postcoltrane’owskiego nurtu jazzu. Rezygnacja z efektownych rytmów jazz-rocka szła w parze ze smakowaniem brzmienia instrumentów, ze zwiększeniem swobody improwizatorskiej – jednym słowem z tym wszystkim, co wyznacza muzyczny kręgosłup współczesnego jazzu.

Płyta, którą rekomenduję obecnie melomanom – przedstawia “Extra Ball” po pięciu latach artystycznej drogi. Spotkali się na niej pod kierownictwem artystycznym J. Śmietany – pełen wyobraźni kompozytor a jednocześnie dyskretny, oszczędny w stosowaniu wirtuozowskich sposobów trębacz Adam Kawończyk; precyzyjny i muzykalny perkusista Marian Bronikowski; skupiony, oszczędnie i ze smakiem podsuwający towarzyszom ciekawe rozwiązania harmoniczne pianista Wojciech Groborz; napędzający sekcję rytmiczną – ale i towarzyszący czujnie melodykom basista Antoni Dębski. Na płycie zarejestrowany został dźwięk saksofonów największego bodaj w chwili obecnej polskiego jazzmana Janusza Muniaka, który w roku 1979 często współpracował z “Extra Ballem”. Podkreślam w tym przypadku szczególnie fakt całkowitego niemal stopienia się gościnnie występującego solisty z grupą.

Większośćutworów nagranych na tej płycie – to kompozycje J. Śmietany i A. Kawończyka. Poczynając od :Krakowskiego Festiwalu Jazzowego” przez “ostry” tytułowy “Go Ahead”, zrelaksowany i śpiewny temat “Kocham Cię Anno”, aż do bogatej w gęsty, zrytmizowany podkład kompozycji “Airport” – repertuar “Extra Ballu” dowodzi zarówno inwencji autorskiej, jak i szlachetnego instynktu muzykowania zespołowego. Nawet solowe miniatury J. Śmietany (“Naima” Coltrane’a) i A. Kawończyka (“Sepia”) nie zmieniają tego ogólnego wrażenia, iż słuchamy grupy równouprawnionych i równorzędnych , świetnie się rozumiejących i czujących wspólnie muzyków. A to właśnie cechy prawdziwego jazzu.

Jan Poprawa

Warszawa, Maj 1979
Recording enginers: W. Trenkler, H. Jastrzębska-Marciszewska


sty 22 2010

Polish Jazz vol. 63
Stanisław Sojka
Blublula

Strona A:
1. I’M JUST A LUCKY SO AND SO (D. Ellington – M. David) [5:55]
2. OH, WHAT A BEAUTIFUL MORNING (R. Rodgers – O. Hammerstein II) [6:00]
3. SATIN DOLL (D. Ellington – J. Mercer) [4:55]
4. BLUE MONK (T. Monk – S. Sojka) [3:50]

Strona B:
1. I’VE KNOWN RIVERS (G. Bartz – G. Bartz) [8:40]
2. DOXY (S. Rollins) [4:40]
3. NAIMA (J. Coltrane) [4:35]
4. P.S. (All Blues) (M. Davis) [1:10]

Stanisław Sojka Blublula

Z okładki:
Oto pierwsza płyta Stanisława Sojki zrealizowana w Polskich Nagraniach a druga w karierze wykonawcy. Poprzednią nagrał w grudniu 1978 r., podczas koncertu w Filharmonii Narodowej, dla Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego; znalazły się tam przede wszystkim gospels, śpiewane z własnym fortepianowym akompaniamentem. Objawił się wtedy jako wokalista obdarzony charyzmatem: wchodzi na estradę, uderza dwa akordy na fortepianie i … ma publiczność w ręku. Jak czarny pastor – rządzi emocjami swych wiernych (już mu proponowano występy w murzyńskim kościele baptystów w Stanach…). Ale śpiewanie gospels nie zadowalało Sojki; nie miał jeszcze 20 lat, gdy z “Extra Ballem” próbował swych sił w standardach. Wrócił teraz do nich, a przede wszystkim postanowił zmierzyć się z probierzem jazzowych możliwości każdego muzyka – z bluesem. Pozyskał znakomitego partnera do realizacji tego zamiaru – organistę i pianistę Wojciecha Karolaka, człowieka – który – wie – jak – to – grać: klarownie, po prostu ze swingiem.

Doprawdy mało jest białych wokalistów, ktorzy tak potrafiliby wczuć się w czarną muzykę, jak Sojka. Pewne wyjaśnienie znajdziemy w jego wypowiedzi: “…śpiewać scatem to wspaniałe, ale mnie bardziej fascynuje improwizowanie tekstem. Tekst jest bardzo ważną częścią utworu! Trzeba go tylko dobrze rozumieć, choć są czasem trudności z przetłumaczeniem murzyńskiego slangu. Ale to jest konieczne”. A więc mamy do czynienia z artystą, który nie zadowala się powierzchownym przyswojeniem elementów afroamerykańskiej stylistyki wokalnej. Jednak ani to, ani wielka muzykalność i specyficzne poczucie humoru – nie wyjaśniają wszystkiego. Tajemnica tkwi chyba w tym, że Sojka wierzy słowom i muzyce, które śpiewa. I wierzy w swe posłannictwo:”Wiem, że Lord mnie prowadzi” – powiedział mi kiedyś i nie mam powodu, by wątpić w szczerość tych słów.

Na płycie(której współautorami są, obok Sojki i Karolaka, Czesław Bartkowski i Zbigniew Wegehaupt – laureat nagrody Sekcji Publicystów PSJ za 1980r.) znajdziemy utwory dobrze znane jazzfanom, jak “Satin Doll” Elingtona, “Blue Monk” Theloniousa Monka, czy “Naima” Johna Coltrane’a. Tylko w “Doxy” Sonny Rollinsa i w “All Blues” śpiewa Sojka scatem, w pozostałych postępuje według swej zasady improwizowania. Dwa utwory są przykładami jazzowego humoru: w “Nlue Monk” bawi się wokalista słowem “blue”; pomysł tekstu być może podsunęła mu dowcipna interpretacja utworu Rollinsa “Saint Thomas” (przez Sheile Jordan) na jednym z festiwali w Lublinie. W “Blue Monk” warto ponadto zwrócić uwagę na “monkowskie” solo fortepianu. Pnomatopeiczny “All Blues” znalazł się na płycie inspiracji Karolaka. Zrodzony na gorąco podczas nagrania, jest jakby reportażem z “jam session śmiechu” w studio, szkoda, że tak krótkim. W “Oh, What A beautiful Morning” możemy podziwiać sprawność warsztatową wokalisty, w “I’ve Known Rivers” – soulowy feeling. Natomiast “Naima” zdaje się być zapowiedzią nowych poszukiwań Sojki.

Podczas Międzynarodowych Spotkań Wokalistów Jazzowych w Lublinie w 1979r. Sojka zwierzył się w jednym z wywiadów: “…Od pewnego czasu czuję się tak, jakbym na coś czekał. Jakby w mojej muzyce coś ważnego miało się stać…” Po wysłuchaniu tej płyty wiemy, że właśnie Coś się stało i przeczuwamy, że w przyszłości stanie się Więcej.

Krystian Brodacki

Reżyseria dźwięku:
W. Trenkler, J. Słotwińska


sty 22 2010

Polish Jazz vol. 25
Mieczysław Kosz
Reminiscence

Wykonawcy:
Mieczysław Kosz – piano
Bronisław Suchanek – bass
Janusz Stefański – drums, flexaton

Mieczysław Kosz Reminescence

Side A:
Tańce Połowieckie (Polovtzian Dances) / A. Borodin [ 6:20 ]
Preludium c-moll (Pelude in C minor) / F. Chopin [ 5:22 ]
Marzenie Miłosne (Love Dream) / F. Liszt [ 3:57 ]
Yesterday / J. Lennon, McCartney [ 5:04 ]

Side B:
Wspomnienie (Reminiscence) / M. Kosz [ 7:28 ]
For You / M. Kosz [ 6:02 ]
Spełnienie (Fullfillment) / B. Suchanek [ 7:30 ]

Z okładki:
Na tę płytę od dawna czekali wszyscy miłośnicy jazzu w Polsce. Po pamiętnym koncercie w czasie Jazz Jamboree 1967 w Warszawie, kiedy to – wówczas 23-letni – pianista Mieczysław Kosz zachwycił swą grą wybredną publiczność festiwalową, nikt nie wątpił, że jest to wybitny talent muzyczny. Następne lata przyniosły potwierdzenie tej opinii w postaci wielu ciekawych nagrań dla radia i telewizji i udanych występów w Polsce i za granicą( m. in. I miejsce na międzynarodowym festiwalu w Wiedniu w 1968 r.). Brak było jednak fonograficznego dokumentu, przy pomocy którego można by prześledzić wielowątkowe poszukiwania i ocenić dotychczasowy rozwój pianisty. Płyta “Wspomnienie” jest takim dokumentem, a jednocześnie kluczem do zrozumienia artystycznego credo Mieczysława Kosza.

Składa sięona z dwóch części, które świadomie ułożył w całość pomyślaną jako przekrój swej dotychczasowej twórczości. Stąd też tytuł tej płyty. Strona A, zawierająca cztery parafrazy, odpowiada nurtowi zainteresowań muzyką funkcyjną w ogóle, a poważną w szczególności. Jego ulubieni kompozytorzy to m. in. Beethoven, Chopin, Skriabin, Ravel, Szymanowski, Strawiński. Parafrazy są jakby wstępem do właściwej twórczości. Jest w nich Kosz skupionym i wrażliwym łowcą klimatu. W “Tańcach Połowieckich” w konwencji leżącej na skrzyżowaniu wpływów Oscara Petersena i Billa Evansa buduje własny świat dźwięków, których blask jest przyćmiony, zasnuty typową dla muzyki Kosza mgłą melancholii. W parafrazie preludium c-moll Chopina pianista podejmuje próbę nadania nowego kształtu wyrazowego tej tak zwartej, mistrzowskiej kompozycji, że zamysł wydaje się niemal świętokradczym. Wielkiej trzeba kultury i intuicji, by zachowując szacunek dla znakomitego pierwowzoru nie stracić zarazem dystansu, szczególnie istotnego przy parafrazowaniu jazzowym. Wydaje się, że Kosz sprostał tym warunkom.

Po trzeciej, utrzymanej w pogodnym nastroju parafrazie na temat “Marzenia miłosnego” Liszta, następuje wyprawa w daleką przyszłość, w zupełnie inny romantyzm XX wieku. Parafraza “Yesterday” jest jakby syntezą tej części płyty. Są tu i chopinowskie rubata, i evansowski klimat, i tatumowska ornamentyka, ale przy różnorodności wywów muzyka ta ma własny, od razu łatwy do rozpoznania styl koszowski.

Na stronie B, znajdują się dwie kompozycje Kosza i kompozycja basisty Bronisława Suchanka. W utworach tych Kosz stara się zrealizować swą koncepcję jazzu free, który zresztą uważa raczej za etap rozwojowy środków wyrazowych, niż za cel sam w sobie. Free jazz Kosza to wyrwanie się ze schematu rytmu, i frazy, przy zachowaniu tonalności. Kompozycja “Wspomnienie” powstała pod wpływem wrażeń odebranych w czasie pobytu na festiwalu Montreux w 1968 r, gdzie pianista zdobył III miejsce. Szczególnie silnym przeżyciem był tam dla niego, prócz występów Evansa i Jana Grabarka, koncert wokalistki Niny Simon. “Wspomnienie” jest mollową balladą; zwracają uwagę nieoczekiwane modulacje w zakończeniach wstępu i tematu. Jak i poprzednio, kontrabas nagrano na tym samym kanale co fortepian dla uzyskania pełnej integracji barw tych instrumentów. We wstępie perkusista Janusz Stefański gra m. in. na mało znanym instrumencie – flexatonie.

Centralnym utworem płyty wydaje się dedykowana Ewie Ł. kompozycja “For You”, grana solo. W utworze tym dają się odróżnić dwie części. Pierwsza, ekspresyjna i żywiołowa, z sugestiami free jazzowymi, ewoluuje ku balladowej, pełnej rozdzierającego smutku części drugiej, w której napięcie iryzuje, jak odbłyski światła na rzece w wietrzny, deszczowy dzień, gdy nagle zza chmur ukarze się słońce. “Chciałem wyrazić mój ból, który jest moim największym szczęściem…” – powiedział mi Kosz o tej kompozycji. W jej zakończeniu powraca nastrój części pierwszej, który rozwiązuje się harmonicznym niedomówieniem, pytaniem, na które nie będzie odpowiedzi.

W ostatniej kompozycji utrzymuje się nastrój niepokoju. Szczególnie ciekawa jest partia środkowa, w której na czoło muzycznego planu wysuwa się kontrabas w dialogu z perkusją (werbel z wyłączonymi sprężynami!).

Na temat swojego credo powiedział Kosz cztery lata temu:”Chodzi mi głownie o wyraz, o barwę. O molowanie nastroju, który mnie ogarnia”. Wiąże się z tym jego specyficzny stosunek do formy w jazzie. Forma zbliżona do sonatowej, którą stosuje w nagranych tu kompozycjach, określa miejsce i charakter każdego chorusu. Improwizacja podporządkowana jest budowaniu logicznej całości utworu.

Trzy pozycje tej płyty wykonane są przez pianistę bez towarzyszenia sekcji. Gra solistyczna jest szczególnie mu bliską formą wypowiedzi.

Krytycy często zarzucają Koszowi, że nie może się wyzwolić od wpływu Billa Evansa. W prezentowanych na tej płycie utworach odchodzi on jednak wyraźnie od impresjonistycznego traktowania kolorystyki w jazzie – w kierunku lirycznej ekspresji. Raczej można się dopatrywać jego związków z Krzysztofem Komedą, zwłaszcza we “Wspomnieniu” i w “For You”. Kosz jest podobnie słowiański i podobnie walczy w nim intelekt z uczuciem, zwykle na korzyść uczucia.

Krystian Brodacki

Reżyser nagrania: Z. Gajewska
Operator dźwięku: J. Złotkowski


sty 16 2010

Polish Jazz vol. 44
Old Timers & Marianna Wróblewska
Meeting

Polish Jazz vol 44 Old Timers Marianna Wróblewska


OLD TIMERS

Henryk Majewski – tp, leader.
Zbigniew Konopczyński – tb,
Ryszard Lipiec – cl,
Mieczysław Mazur – p, Zbigniew Bondarczuk – b, Henryk Stefański – bj, Tadeusz Fedorowski

Side A

HEAR ME TALKING [ 4:08 ]
(Armstrong)
SPECJALNIE DLA CIEBIE [ 5:20 ]
(H. Majewski)
MAKING WHOOPEE [ 4:48 ]
(Donaldson)
IN THE MOOD [ 4:40 ]
(Garland, Razaf)


MARIANNA WRÓBLEWSKA

Side B

MARGIE [ 3:50 ]
(Robinson, Davis, Conrad)
RIGHT NOW [ 2:03 ]
(J. Leslie, McFarland, J. Bailey)
GEORGIA ON MY MIND [ 3:33 ]
(Carmichael)
MERCEDES BENZ [ 2:27 ]
(J. Joplin)
BLUE HOLIDAY [ 3:45 ]
(tradit.)
OLD MAN RIVER [ 3:46 ]
(Kein, Hammerstein)


Henryk Majewski Big Band


trumpets: H. Majewski, B. Grodzicki, P. Wodniok, Z. Choryło;
trombones:T. Tynecki, B. Markowski, M. Wnuk;
saxophones: R. Lipiec, J. Zabiegliński, R. Morawski, W. Krupiński;
M. Mazur – p,
W. Zalewski – b,
H. Stefański – g,
T Fedorowski – dr

Z okładki
O zespole OLD TIMERS nieprzerwanie mówi się bardzi dobrze od chwili jego powstania tj. od października 1965 r. Cel, jaki przeszło 10 lat temu wytyczyli sobie młodzi ambitni muzycy nie był łatwy: reprezentować jak najwyższy poziom artystyczny, grać przede wszystkim dla własnej satysfakcji a nie dla oklasków publiczności. Dzisiejsza pozycja “Old Timersów” dowodzi, że obrana droga była słuszna – zespół stałsię w Polsce synonimem jazzu tradycyjnego najwyższej klasy i uważany jest za jeden z najwybitniejszych zespołów tego typu na świecie. A więc można utrzymać wysoki poziom artystyczny i jednocześnie podobać się publiczności. Każdy z muzyków tego zespołu jest wirtuozem wysokiej rangi, nie mniej nad całością dominuje osobowość Henryka Majewskiego, założyciela i leadera “Old Timersów”. W ciągu dziesięciu lat istnienia, przez zespół przewinęło się wielu muzyków. Zmieniała się także muzyka ale nie zmieniała się koncepcja zespołu: to wszystko co stanowi o jego charakterze i pozwala odróżnić go od innych.

Obecna płyta jest ich trzecią z kolei wydaną przez Polskie Nagrania, w serii “Polish Jazz”. “Old Timersi” drugą stronę longplaya odstąpili Mariannie Wróblewskiej, wokalistce pełnej temperamentu, dynamicznej i ekspresyjnej.

Nikogo nie trzeba specjalnie przekonywać o tym, że śpiew jazzowy jest sztuką trudną. Ilustracją tego są nieliczne sukcesy naszych wokalistek jazzowych na arenie międzynarodowej.
Polish Jazz vol 44 Old Timers Marianna Wróblewska
MARIANNA WRÓBLEWSKA – uznana w r. 1968 za nadzieję polskiej wokalistyki jazzowej – cieszy sięobecnie opinią jednej z ciekawszych śpiewaczek w historii polskiego jazzu. W swej karierze ulegała różnym wpływom, wzorem dla niej były Dinah Washington, Aretha Franklin i Janis Joplin. Otacza sięzawsze wybitnymi muzykami: śpiewała z Mieczysławem Koszem, Włodzimierzem Nahornym, Zbigniewem Namysłowskim, była wokalistką grupy “Rama 111″ i zespołu “Old Timers”.

Każda płyta nagrana przez MariannęWróblewską dowodzi, że jest ona zjawiskiem nietuzinkowym, artystką o dużych możliwościach wykonawczych. Jest to jej longplay a zarazem druga płyta w serii “Polish Jazz”. Wokalistcetowarzyszy big band złożony w większości z muzyków rekrutujących się z Orkiestry Teatru na Targówku.
Andrzej Zarębski

Warszawa, marzec / kwiecień 1975
Reżyser nagrania: R. Milewski
Operator dźwięku: K. Urbańska
Proj. graf i foto:M. Karewicz


sty 11 2010

Seria winyli Polish Jazz


Oto lista płyt z serii Polish Jazz

Polish Jazz vol. 1
New Orleans Stompers
Warsaw Stompers
Polish Jazz vol. 2
Andrzej Kurylewicz
Polish Radio Big Band
Polish Jazz vol. 3
Jan Ptaszyn Wróblewski
Polish Jazz Quartet
Polish Jazz vol. 4
Andrzej Trzaskowski Quintet
Polish Jazz vol. 5
Krzysztof Komeda Quintet
Astigmatic
Polish Jazz vol. 6
Zbigniew Namysłowski Quartet
Polish Jazz vol. 7
The Ragtime Jazz Band
Polish
Polish Jazz vol. 8
Jazz Band Ball Orchestra
Polish Jazz vol. 9
Andrze Zabiegliński And His Swingtet
Polish Jazz vol. 10
Prize Winners Of Festival Jazz On The Odra River
Polish Jazz vol. 11
The Andrzej Trzaskowski Sextet
Seant
Polish Jazz vol. 12
Hagaw
Do You Love Hagaw?
Polish Jazz vol. 13
Novi Singers
Bossa Nova
Polish Jazz vol. 14
Andrzej Kurylewicz Quintet
10+8
Polish Jazz vol. 15
Włodzimierz Nahorny Trio
Heart
Polish Jazz vol. 16
Sandy Brown & Old Timers
Polish Jazz vol. 17
Jerzy Milian Trio
Baazar
Polish Jazz vol. 18
High Society
Polish Jazz vol. 19
Jazz Studio Orchestra Of Polish Radio
Polish Jazz vol. 20
VA
New Faces In Polish Jazz
Polish Jazz vol. 21
Krzysztof Sadowski and his Hammond Organ
Polish Jazz vol. 22
Tomasz Stańko
Music for K
Polish Jazz vol. 23
Old Metropolitan band
Time Machine
Polish Jazz vol. 24
Michał Urbaniak
Live Recording
Polish Jazz vol. 25
Mieczysław Kosz
Reminiscence
Polish Jazz vol. 26
Paradox
Drifting Feather
Polish Jazz vol. 27
Mieczysław Mazur
Rag Swing Time
Polish Jazz vol. 28
Big Band Stodoła
Let’s Swing Again
Polish Jazz vol. 29
VA
Tribute to Armstrong
Polish Jazz vol. 30
Old Timers
Hold the line
Polish Jazz vol. 31
Marianna Wróblewska
Sound Of Marianna Wróblewska
Polish Jazz vol. 32
Sami Swoi
Circus
Polish Jazz vol. 33
Zbigniew Namysłowski
Winobranie
Polish Jazz vol. 34
Jazz Carriers
Carry on
Polish Jazz vol. 35
Adam Makowicz
Unit
Polish Jazz vol. 36
Michał Urbaniak
Constellation Live
Polish Jazz vol. 37
VA – All Stars After Hours
Night Jam Session In Warsaw 1973
Polish Jazz vol. 38
Jazz Band Ball Orchestra
Home
Polish Jazz vol. 39
Tomasz Stańko
Twet
Polish Jazz vol. 40
Wroblewski & Karolak
Mainstream
Polish Jazz vol. 41
Gold Washboard
Rollin on Live at Stodola Club Warsaw 1974
Polish Jazz vol. 42
Cz. Gładkowski/K. Zgraja
Alter Ego
Polish Jazz vol. 43
Adam Makowicz
Live Embers
Polish Jazz vol. 44
Old Timers i Wróblewska
Meeting
Polish Jazz vol. 45
Camplot of Six
Spisek sześciu
Polish Jazz vol. 46
Zbigniew Namysłowki
Kujaviak goeas funky
Polish Jazz vol. 47
K.Sadowski and his Group
Three thousands points
Polish Jazz vol. 48
Extra Ball
Brithday
Polish Jazz vol. 49
Laboratorium
Modren Pentathlon
Polish Jazz vol. 50
Czesław “Mały” Bartkowski
Drums Dream
Polish Jazz vol. 51
Vistula River Brass Band
Entertainer
Polish Jazz vol. 52
Big Band Katowice
Music for my friends
Polish Jazz vol. 53
Marianna Wróblewska
Feelings
Polish Jazz vol. 54
Janusz Muniak Quintet
Question Mark
Polish Jazz vol. 55
Jan Ptaszyn Wróblewski Quartet
Flyin’ Lady
Polish Jazz vol. 56
Henryk Majewski
Swing Session
Polish Jazz vol. 57
Old Timers with Wild Bill Davision
Polish Jazz vol. 58
Laboratorium – Quasimodo
Polish Jazz vol. 59
Extra Ball
Go Ahead
Polish Jazz vol. 60
Jazz Band Ball Orchestra
Tribute to Duke Ellington
Polish Jazz vol. 61
Sun Ship
Follow Us
Polish Jazz vol. 62
Kazimierz Jonkisz
Tiritaka
Polish Jazz vol. 63
Stanislaw SOJKA
Blublula
Polish Jazz vol. 64
Krzysztof Zgraja
Laokoon
Polish Jazz vol. 65
Ewa Bem with Swing Session
Be a Man
Polish Jazz vol. 66
Wojciech Kamiński
Open Piano
Polish Jazz vol. 67
Sami Swoi
Locust
Polish Jazz vol. 68
Vistula River Brass
Old Jazz Road
Polish Jazz vol. 69
Tomasz Stańko
Music 81
Polish Jazz vol. 70
Henryk & Robert Majewski Sextet
Continuation
Polish Jazz vol. 71
Kazimierz Jonkisz
Top Six outsider
Polish Jazz vol. 72
Young Power
Young Power
Polish Jazz vol. 73
Jarosław Śmietana
Sounds and Colours
Polish Jazz vol. 74
Zbigniew Namysłowski
The Q Open
Polish Jazz vol. 75
Prowizorka Jazz Band
Vitual
Polish Jazz vol. 76
Lora Szafran
Lonesome Dancer


sty 10 2010

Polish Jazz vol. 65
Ewa Bem with Swing Session
Be A Man

Polish Jazz Ewa Bem

Wykonawcy:

Henryk Majewski – leader, flugelhorn, trumpet
Henryk Miśkiewicz – clarinet, alto saxophone
Zbigniew Jaremko – tenor saxophone
Zbigniew Konopczyński – trombone
Andrzej Jagodziński – piano
Jarzy Stawarz – bass
Henryk Stefański – guitar
Tadeusz Federowski – drums
String Orchestra conducted by Zbigniew Jaremko
Zbigniew Wodecki – vocal

Z okładki:

“Zrobiła karierę nie ulegając muzycznym modom, nie sięgając po łatwe przeboje, nie kokietując publiczności dramatyczną interpretacją ani obrazoburczymi tekstami. Najważniejsza była dla niej zawsze muzyka. Była i będzie, bowiem Ewa Bem jest muzykiem – tyle, że śpiewającym. Jest też wierna swojemu gustowi i, co za tym idzie, niezwykle konsekwentna w wyborze repertuaru jak i partnerów do wspólnego muzykowania (…). Czego należy się spodziewać po tej płycie? Przede wszystkim powiedziałbym łaskawym jej nabywcom i sobie, że Ewa Bem jest nie tyle piosenkarką, ile wokalistką jazzową (…). Na pierwszej stronie Ewa Bem zgromadziła repertuar klasyczny, a więc standardy. W wiązance wokalistka prezentuje swoje ulubione tematy eksponując je w zależności od sympatii w całości, w części czy ledwie zaznaczający cytatem. Ostatni na tej stronie utwór to trwający zaledwie półtorej minuty temat Parkera śpiewany scatem a więc w sposób całkowicie instrumentalny ale nie pozbawiony humoru. Aranżer, Zbigniew Jaremko, czuł potrzebę wprowadzenia ptaszków, kukułki i zegara. Druga strona to „Ewa Bem po polsku”. Mamy tu do czynienia z utworami skomponowanymi specjalnie dla niej przez muzyków jazzowych. Wyjątkiem może być tylko piosenka Jerzego Wasowskiego „Dzień Dobry Mr Blues” nagrodzona pierwszą nagrodą w dorocznym konkursie Programu III Polskiego radia w 1978…”

Lista utworów:

1. Medley
2. Misty
3. The Man I Love
4. Oh What A Beautiful Mornin’
5. Grovin’ High
6. Bądź mężczyzną
7. Czy powie mi pan dzień dobry
8. Dzień dobry Mr. Blues
9. Wyznanie wieczorne
10. Tylko dni
11. Rób co chcesz

Reżyseria dźwięku:

Z. Gajewska, J. Słotwińska


sty 9 2010

Polish Jazz vol. 71
Kazimierz Jonkisz
TOP SIX outsider

Kazimierz Jonkisz

Wykonawcy:

Krzysztof Popek – flet
Maciej Strzelczyk – skrzypce
Henryk Gembalski – skrzypce
Piotr Adamski - pianino
Witold Szczurek – bas
Kazimierz Jonkisz - perkusja

Strona A:

1. POLINELIA (K. Popek) [6:03]
2. OUTSIDER (K. Popek) [6:45]
3. PIKADOR (K. Strzelczyk) [6:35]

Strona B:

1. DLA IWONKI / For Yvonne (P. Adamski) [5:10]
2. BLUE PARTY (K. Popek) [6:45]
3. LAST DANCE (P. Adamski) [4:25]
4. A.S.F. (W. Szczurek) [5:40]

Z okładki:

Kiedy kilka lat temu ukazała się pierwsza płyta Kazimierza Jonkisza (“Tiritaka”, Polish Jazz vol. 62), niewielkie tylko grono fachowców i melomanów mogło przewidzieć rolę, jaką młodzi wówczas współtwórcy owej – bardzo dobrze z resztą przyjętej – płyty będą odgrywać w niedalekiej przyszłości. Dziś, po latach, ich nazwiska – nazwiska Krzesimira Dębskiego, Janusza Skowrona, Andrzeja Olejniczaka czy Andrzeja Łukasika – stanowią często o atrakcyjności najsilniej “obsadzonych” koncertów czy najbardziej poszukiwanych płyt.

Płyta niniejsza powstała przy udziale także młodych twórców, choć przecież nie nowicjuszy; wyjąwszy “weterana” Witolda Szczurka, dali się oni w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy poznać jako najbardziej utalentowana forpoczta nowej generacji polskich jazzmanów. I choć nagrody na festiwalach i zwycięstwa w konkursach są sprawą ważną i wysoce spektakularną, ważniejsze zapewne jest to, iż zaistnieli oni w jazzowym krajobazie Polski i są dziś w nim w sposób znaczący obecni.

I właśnie to, że młodzi, i że o b e c n i, sprawiło, iż Kazimierz Jonkisz zaprosił ich do współpracy.
Warto zauważyć, że od chwili, kiedy tylko powstał pierwszy zespół muzyczny Jonkisza( a było to po wspaniałych doświadczeniach z Namysłowskim, Nahornym, Makowiczem, Ptaszynem i innymi), wybitny perkusista konsekwentnie wciągał do współpracy muzyków młodszych, mniej znanych, co – dzięki intuicji, jaka winna cechować każdego bandleadera – okazywało się zazwyczaj nader owocne. Materiał zawarty na tej płycie to całkowicie oryginalne kompozycje członków zespołu i choć autorstwo bywa różne, klimat nagrań jest w zasadzie jednorodny. Niewątpliwe znaczenie ma tu fascynacja Kazimierza Jonkisza muzyką Johna Coltrane’a. “Trane był i jest dla mnie esencją jazzu” – powiedział niegdyś w wywiadzie do Jazz Forum.
Istotnie, począwszy od 1978r., od pierwszej firmowanej przezeń formacji, koncepcje Coltrane’a znajdowały swoje odbicie – nie tylko w formie interpretacji tematów – w muzyce zespołów Jonkisza.

Nie inaczej jest w tym przypadku, choć trudno dopatrzyć się w nagraniach sekstetu bezpośrednich odwzorowań spuścizny Trane’a; to tylko cień – albo raczej poświata – tej wielkiej muzyki, wobec której żaden współczesny twórca jazzowy nie może zostać obojętny.

Szczegółowe omawianie zawartości płyty mija się z celem; analizą i egzegezą zajmą się później krytycy. Warto tylko stwierdzić po prostu, że ta muzyka adresowana jest do tych, ktorzy myślą, a myśląc – nie przestają odczuwać.

Kazimierz Czyż

Reżyseria dźwięku: K. Urbańska, M. Olszewska


sty 9 2010

Polish Jazz vol. 3
Polish Jazz Quartet

Polish Jazz vol 3

Wykonawcy:

Jan “Ptaszyn” Wróblewski – tenor sax
Wojciech Karolak – piano
Juliusz Sandecki - bass
Andrzej Dąbrowski - drums

Side A:

W. Karolak:
1. Zarys [ 5:50 ]
2. Twist Na Tureckim Dywanie [ 8:50 ]
3. Spokojnie Jak Rzadko [ 3:30 ]
4. Pan Croque [ 4:25 ]

Side B:

Pt. Wróblewski:
1. Złośnica [ 5:25 ]
2. Przechadzka Pustymi Ulicami [ 8:25 ]
3. Pola Elizejskie, Dwunasta w Nocy [ 6:05 ]
4. Dedykowane Jaskółce [ 1:55 ]

Z okładki:

Kiedy w pierwszej połowie 1958 roku przybyli do Warszawy jazzmeni amerykańscy np. George Wein i Marschall Brown – organizatorzy festiwalu jazzowego w Newport (USA), aby do Międzynarodowej Orkiestry Młodzieżowej zaangażować m. in. kogośz Polski – po przesłuchaniu wielu muzyków wybór ich padł na saksofonistę tenorowego, Jana Ptaszyna Wróblewskiego. Szczęśliwy los plus niewątpliwy talent – stały się drugim kamieniem milowym w karierze tego młodego człowieka; pierwszym były jego występy w roku 1956 na I Międzynarodowym Festwalu Jazzowym w Sopocie w zespole Krzysztofa Komedy, pioniera modern-jazzu w Polsce. Potem Ptaszyn święci triumfy w zespole “Jazz Beliebers” obok czołowych polskich muzyków: A. Kurylewicza i A. Trzaskowskiego, następnie tworzy własną grupę koncertującą w krajowych filharmoniach i klubach jazzowych. Wreszcie, dążąc konsekwentnie do zdobycia “własnej twarzy” w polskim jazzie, w 1963 r. powołuje do życia nowy zespół pn. “Polish Jazz Quartet”. “Premiera” odbyła się poza granicami Kraju – na Międzynarodowym Festiwalu w Juan-les-Pins, Antibes (Francja). Latem tegoż roku, w drodze powrotnej, “PJQ” zachacza o popularny klub paryski “Blue Note”, gdzie gra przez parę tygodni obok zespołu Johnny Griffina i Kenny Drew. Następne tournee artystyczne obejmuje Niemcy Zachodnie, a w roku 1964 – Jugosławię. Zespół staje się jedną z sensacji festiwalu jazzowego w Bled. Wynikiem jest 3-miesięczne engagement (i nagranie radiowe). Po powrocie do Polski występuje w filmie opracowanym przez znanego zach.-niemieckiego krytyka i popularyzatora jazzu J. E. Berendta dla telewizji niemieckiej (reżyseria: Janusz Majewski). Kolejnym sukcesem zespołu – był występ na VII Międzynarodowym Jazz Jamboree w Warszawie w końcu października 1964 r. Nowy rok 1965 zastaje muzyków w trakcie przygotowań do dalszych występów w Polsce, Belgii, Skandynawii i Jugosławii.

Muzycy Ptaszyna nie nastawiają sięwyłącznie na popisy improwizacyjne poszczególnych członków grupy, dążą do tego, by “PJQ” traktowano jako zgrany kolektyw. Kłądą nacisk na stronękompozycyjną i aranże, na to jak się gra, a nie na tylko co sięgra. W celu uzystkania maksymalnie dopuszczalnych w aranżacjach efektów – “PJQ” posuwa się do eksperymentów, ale nie trzecio-nurtowych i supernowoczesnych z ciągotami do czegoś szalenie “nowego” i odkrywczego – lecz po prostu chodzi mu przede wszystkim o swój określony “sound”, brzmienie a potem styl.

To wszystko, co zostało wyżej powiedziane – znajduje swój wyraz w tematach, kompozycjach filarów zespołu: leadera i pianisty.

Outline – z solówkami saksofonu i fortepianu – zawiera luźne linie melodyczne, swobodną formę harmoniczną: charakter utworu nawiązuje momentami do motywów ludowych.

Twistin’… – to najbardziej chyba rozbudowany utwór, posiada różne tempa( ale z twistem bluesowym nie ma nic wspólnego) mimo, że improwizacje są oparte na schemacie bluesowym. Zastosowanie fortepianu preparowanego służy jedynie po to, by wzbogacić kolorystykę utworu, nie zaśeksperymentować. Dziwny tytuł nawiązuje do refleksji po wielu spotkaniach kompozytora ze znanym szwedzkim pisarzem i publicystą jazzowym Svante Foersterem. O resztę nie pytajmy…

Quiet… – to ballada, która sięga do tematów tradycyjnych, w sensie harmonicznym – jest nietradycyjna.

Mr. Croque – to jeden z najbardziej ekspresyjnych utworów na płycie, posiada najciekawsze bodaj solówki. Motyw utworu nawiązuje do tradycji ludowych – ale nie są one jego dominantą. Na VII Międzynarodowym Jazz Jamboree w Warszawie (1964) Mr. Croque odniósł sukces.

She’s Always… – jest utworem żywiołowym, niezwykle szybkim; chwilami wydaje się, że przemawia jakaś złośnica, zasypująca nas potokiem słów.

Promenade – to walczyk, oczywiście nie wiedeński – utrzymany w specyfice klimatu Johna Coltrane’a, ale… odżegnujący się od tegoż (klimatu i Coltrane’a).

Champs Elysees… – kompozycja najprostsza ze zbioru, oparta na zasadach tzw. standardów. Mimo to autor stara się o zatarcie granic formalnych kompozycyjnego schematu.

Dedicated… – to krótka ballada, bez improwizacji, a jaskółka w tytule (po ang. “swallow”, nie mylić z nazwiskiem kontrabasisty amerykańskiego o tym samym brzmieniu) jest – w intencji kompozytora – “symbolem romantyzmu z nieograniczoną odpowiedzialnością”.

W zasadzie każdy tytuł określa charakter utworu. Czy zamysł ten trafia do naszego przekonania, gdy słuchamy arcy-oryginalnego brzmienia zespołu Polish Jazz Quartet? Na pewno tak. Bowiem gra tej czwórki indywidualistów pobudza naszą wyobraźnię. Cel został osiągnięty.

Józef Balcerak
Redaktor naczelny pisma “Jazz”

Reżyser nagrania: W. Piętowski
Operator dźwięku: H. Jastrzębska

Warszawa, 1964 r.