Wykonawcy:
Mieczysław Kosz – piano
Bronisław Suchanek – bass
Janusz Stefański – drums, flexaton

Side A:
Tańce Połowieckie (Polovtzian Dances) / A. Borodin [ 6:20 ]
Preludium c-moll (Pelude in C minor) / F. Chopin [ 5:22 ]
Marzenie Miłosne (Love Dream) / F. Liszt [ 3:57 ]
Yesterday / J. Lennon, McCartney [ 5:04 ]
Side B:
Wspomnienie (Reminiscence) / M. Kosz [ 7:28 ]
For You / M. Kosz [ 6:02 ]
Spełnienie (Fullfillment) / B. Suchanek [ 7:30 ]
Z okładki:
Na tę płytę od dawna czekali wszyscy miłośnicy jazzu w Polsce. Po pamiętnym koncercie w czasie Jazz Jamboree 1967 w Warszawie, kiedy to – wówczas 23-letni – pianista Mieczysław Kosz zachwycił swą grą wybredną publiczność festiwalową, nikt nie wątpił, że jest to wybitny talent muzyczny. Następne lata przyniosły potwierdzenie tej opinii w postaci wielu ciekawych nagrań dla radia i telewizji i udanych występów w Polsce i za granicą( m. in. I miejsce na międzynarodowym festiwalu w Wiedniu w 1968 r.). Brak było jednak fonograficznego dokumentu, przy pomocy którego można by prześledzić wielowątkowe poszukiwania i ocenić dotychczasowy rozwój pianisty. Płyta “Wspomnienie” jest takim dokumentem, a jednocześnie kluczem do zrozumienia artystycznego credo Mieczysława Kosza.
Składa sięona z dwóch części, które świadomie ułożył w całość pomyślaną jako przekrój swej dotychczasowej twórczości. Stąd też tytuł tej płyty. Strona A, zawierająca cztery parafrazy, odpowiada nurtowi zainteresowań muzyką funkcyjną w ogóle, a poważną w szczególności. Jego ulubieni kompozytorzy to m. in. Beethoven, Chopin, Skriabin, Ravel, Szymanowski, Strawiński. Parafrazy są jakby wstępem do właściwej twórczości. Jest w nich Kosz skupionym i wrażliwym łowcą klimatu. W “Tańcach Połowieckich” w konwencji leżącej na skrzyżowaniu wpływów Oscara Petersena i Billa Evansa buduje własny świat dźwięków, których blask jest przyćmiony, zasnuty typową dla muzyki Kosza mgłą melancholii. W parafrazie preludium c-moll Chopina pianista podejmuje próbę nadania nowego kształtu wyrazowego tej tak zwartej, mistrzowskiej kompozycji, że zamysł wydaje się niemal świętokradczym. Wielkiej trzeba kultury i intuicji, by zachowując szacunek dla znakomitego pierwowzoru nie stracić zarazem dystansu, szczególnie istotnego przy parafrazowaniu jazzowym. Wydaje się, że Kosz sprostał tym warunkom.
Po trzeciej, utrzymanej w pogodnym nastroju parafrazie na temat “Marzenia miłosnego” Liszta, następuje wyprawa w daleką przyszłość, w zupełnie inny romantyzm XX wieku. Parafraza “Yesterday” jest jakby syntezą tej części płyty. Są tu i chopinowskie rubata, i evansowski klimat, i tatumowska ornamentyka, ale przy różnorodności wywów muzyka ta ma własny, od razu łatwy do rozpoznania styl koszowski.
Na stronie B, znajdują się dwie kompozycje Kosza i kompozycja basisty Bronisława Suchanka. W utworach tych Kosz stara się zrealizować swą koncepcję jazzu free, który zresztą uważa raczej za etap rozwojowy środków wyrazowych, niż za cel sam w sobie. Free jazz Kosza to wyrwanie się ze schematu rytmu, i frazy, przy zachowaniu tonalności. Kompozycja “Wspomnienie” powstała pod wpływem wrażeń odebranych w czasie pobytu na festiwalu Montreux w 1968 r, gdzie pianista zdobył III miejsce. Szczególnie silnym przeżyciem był tam dla niego, prócz występów Evansa i Jana Grabarka, koncert wokalistki Niny Simon. “Wspomnienie” jest mollową balladą; zwracają uwagę nieoczekiwane modulacje w zakończeniach wstępu i tematu. Jak i poprzednio, kontrabas nagrano na tym samym kanale co fortepian dla uzyskania pełnej integracji barw tych instrumentów. We wstępie perkusista Janusz Stefański gra m. in. na mało znanym instrumencie – flexatonie.
Centralnym utworem płyty wydaje się dedykowana Ewie Ł. kompozycja “For You”, grana solo. W utworze tym dają się odróżnić dwie części. Pierwsza, ekspresyjna i żywiołowa, z sugestiami free jazzowymi, ewoluuje ku balladowej, pełnej rozdzierającego smutku części drugiej, w której napięcie iryzuje, jak odbłyski światła na rzece w wietrzny, deszczowy dzień, gdy nagle zza chmur ukarze się słońce. “Chciałem wyrazić mój ból, który jest moim największym szczęściem…” – powiedział mi Kosz o tej kompozycji. W jej zakończeniu powraca nastrój części pierwszej, który rozwiązuje się harmonicznym niedomówieniem, pytaniem, na które nie będzie odpowiedzi.
W ostatniej kompozycji utrzymuje się nastrój niepokoju. Szczególnie ciekawa jest partia środkowa, w której na czoło muzycznego planu wysuwa się kontrabas w dialogu z perkusją (werbel z wyłączonymi sprężynami!).
Na temat swojego credo powiedział Kosz cztery lata temu:”Chodzi mi głownie o wyraz, o barwę. O molowanie nastroju, który mnie ogarnia”. Wiąże się z tym jego specyficzny stosunek do formy w jazzie. Forma zbliżona do sonatowej, którą stosuje w nagranych tu kompozycjach, określa miejsce i charakter każdego chorusu. Improwizacja podporządkowana jest budowaniu logicznej całości utworu.
Trzy pozycje tej płyty wykonane są przez pianistę bez towarzyszenia sekcji. Gra solistyczna jest szczególnie mu bliską formą wypowiedzi.
Krytycy często zarzucają Koszowi, że nie może się wyzwolić od wpływu Billa Evansa. W prezentowanych na tej płycie utworach odchodzi on jednak wyraźnie od impresjonistycznego traktowania kolorystyki w jazzie – w kierunku lirycznej ekspresji. Raczej można się dopatrywać jego związków z Krzysztofem Komedą, zwłaszcza we “Wspomnieniu” i w “For You”. Kosz jest podobnie słowiański i podobnie walczy w nim intelekt z uczuciem, zwykle na korzyść uczucia.
Krystian Brodacki
Reżyser nagrania: Z. Gajewska
Operator dźwięku: J. Złotkowski